Ze co ja mialam..aha..
Praca...wrocilam do pracy i powiem wam, ze sie na tej pracy skupic nie moge wcale...bo....bo moje dziecko jest nie-ze-mna...ale dobra, wytrwam.
Dziecko juz wychodzi z glutow, wizyta u lekarza zaliczona tradycyjnie i tradycyjnie paracetamol i sol fizjologiczna...niech im bedzie, od siebie dodalam Karvol, tak w gratisie coby sie dziecku nieco nozdrza przepchaly. Damy rade.
Biala strzala wysiadla...zesz ja mac, zawsze wysiada kiedy nie trzeba. Ale nic, pogrzebali jej w bebechach i bedzie dobrze. Mam nadzieje, bo w poniedzialek jade nia do pracy i niech mi sie k**** wtedy zepsuje...odwioze do Dover i z klifu spuszcze jak nic!
Zdaje mi sie, ze jeden storczyk mi sie mnozyc bedzie...luz...wypiernicze chyba kaktusy coby nowemu miejsce zrobic. I tak mi nie rosna. Albo znajde dla nich rodzine zastepcza ;) Albo nie wiem co.
I o..ach i jeszcze z radosnych wiesci..mial byc aparat i k**** nie ma, i kiedy bedzie nie wiem bo mamy ze tak powiem dziure budzetowa. Jezu jak dobrze, ze do pracy wrocilam, bede miala na waciki ;p
Maz chce syna...
Ja chce wodki...wodki i tancow!! Koniecznie!
Ladne kwiatki ;)
P.S. UWIELBIAM J.Sztuhra w oslim wydaniu!!
P.P.S. Przegladam wlasnie fotki...i o, znalazlam jak kiedys bylam z Corka na spacerze w parku ;)
